Karta weterana

Nazwisko: WENDLANDT
Imię #1: Maksymilian
Imię #2: Antoni
Imię #3:
Pseudonim: Max
Imię ojca: Antoni
Imię matki: Stanisława
Nazwisko rodowe matki: Kachlicka
Data urodzenia: 25 wrzesień 1912
Miejsce urodzenia: Poznań
Rodzeństwo: Gabriela, Leszek, Janina, Leokadia
Stan cywilny: żonaty
Małżonek: Marta Joanna Wendlandt z d. Foltynowicz
Dzieci: Teresa, Grażyna, Renata
Ostatni adres: Poznań, gen. Umińskiego 26 m. 17
Narodowość: polska
Wykształcenie: zawodowe
Zawód: kupiec/handlowiec
Wyznanie: rzymskokatolickie
Tytuł naukowy:
Stanowisko:

Stosunek do służby wojskowej: żołnierz, rezerwa
Numer ewidencyjny:
Powiatowa Komenda Uzupełnień (PKU):
Rejonowa Komenda Uzupełnień (RKU):
Związek operacyjny: Armia Poznań
Rodzaj broni lub służby: Piechota
Stopień:

plut.
Przydział na 1 września 1939: 17 DP
Jednostka: 68 pp
Funkcja na 1 września 1939: dowódca drużyny
Przydział po 1 września 1939: 68 pp
Funkcja po 1 września 1939: dowódca drużyny
Przebieg służby wojskowej: # 13 IV 1934 - 14 IX 1935 - w 86 pułku piechoty z Mołodecznie (7 kompania III batalionu w Krasnem);
# 1935 - po ukończeniu szkoły podoficerskiej awansowany na stopień kaprala i przydzielony na stanowisko dowódcy drużyny;
# 1938 - na sześciotygodniowych ćwiczeniach rezerwy 68 pułku piechoty; awansowany na stopień plutonowego;
# 1939 - zmobilizowany do 68 pp (jako dowódca drużyny);

Odznaczenia: Państwowa Odznaka Sportowa (2 VIII 1935), odznaka pamiątkowa Mińskiego Pułku Strzelców (21 VIII 1935)
Wrzesień 1939 - szlak bojowy: m.in. Ozorków, Góra Świętej Małgorzaty; 19 IX - wzięty do niewoli niemieckiej;
Data śmierci: 13 marzec 1975
Miejsce śmierci: Poznań
Obecne miejsce spoczynku: Poznań, Cmentarz Junikowo
Lokalizacja grobu: kwatera 27D
Upamiętniony:
Forma upamiętnienia:
Życiorys:
Wspomnienia / relacje: Bogusław Dąbrowski, wnuk weterana: "Maksymilian Wendlandt, urodzony 25 września 1912 roku, zmarł 13 marca 1975. Dziadek, pomimo niemieckiego nazwiska w tym czasie (po zaborze pruskim i osadnikach bamberskich, wielu z nich zasymilowało się z Polakami i nazwisk niemieckich było niemało), był Polakiem urodzonym w Poznaniu. Rodzina Wendlandtów pochodzi z Trzemeszna. Dziadek Maksymilian ukończył cztery klasy Gimnazjum Ogólnokształcącego oraz trzyletnią Miejską Szkołę Handlową w Poznaniu z praktykami w firmie Bracia Deierling. Według własnoręcznego życiorysu Dziadka z roku 1954 został wcielony w 1934 roku do 86 pułku piechoty w Mołodecznie. W 1935 roku ukończył szkołę podoficerską i w tym samym roku został mianowany kapralem na stanowisku dowódcy drużyny. W 1938 roku został skierowany na sześciotygodniowe ćwiczenia rezerwy w 68 pułku piechoty i mianowany plutonowym. W 1939 roku został zmobilizowany do 68 pp jako dowódca drużyny. Częściowe potwierdzenie znalazłem w Centralnym Archiwum Wojskowym: »[…] Maksymilian Wendlandt [błędnie podana data urodzenia: 1914 rok] pełnił służbę w Wojsku Polskim w 86 Pułku Piechoty w 7 kompanii wchodzącej w skład 3 baonu stacjonującego w Krasnym [powinno być: Krasnem] nad rzeką Uszą od 13 kwietnia 1934 roku do 14 września 1935 roku […]«. Służbę w Krasnem, na tym etapie, potwierdzają liczne zdjęcia Dziadka opisane na odwrocie. Tam, będąc na szkole podoficerskiej, był aktywny sportowo, brał udział w rozgrywkach w zespole koszykówki w kompanii 7/86 pp, który to zespół uzyskał I miejsce na zawodach pułkowych w roku 1935. Uhonorowany został przez dowódcę pułku płk. dypl. Wiatra złotym żetonem (prawdopodobnie chodziło o złotą monetę pułkową – posiadam zaświadczenie). Następnie 2 sierpnia 1935 roku decyzją Wojewódzkiego Komitetu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego w Wilnie nadano Dziadkowi prawo do noszenia Państwowej Odznaki Sportowej klasy III, stopnia I (świadectwo nr 7 – posiadam je). Również w tym czasie, tj. 21 sierpnia 1935 roku legitymacją nr 2737 dowódca pułku płk. dypl. Wiatr nadał Dziadkowi prawo noszenia odznaki pamiątkowej Mińskiego Pułku Strzelców (legitymacja i odznaka w posiadaniu). Dalsza służba w 68 pułku piechoty już nie jest zbytnio zdjęciowo udokumentowana, może być też tak, że część zdjęć jest z tego okresu, ale nie udało się ich przyporządkować. W związku z powyższym dalsze losy opierają się na opowieści Babci, ponieważ Dziadek zmarł na cukrzycę w 1975 roku, gdy miałem półtora roku. Babcia wspominała to, co wiemy z życiorysu Dziadka. Zmobilizowany do 68 pp na dowódcę drużyny w pamiętnym wrześniu 1939 roku. Biorąc pod uwagę szlak bojowy 68 pp, brał udział w walkach Armii »Poznań«. Ze wspomnień Babci podobno cyt. »…bili się w kierunku Ozorkowa i na Małgorzatę«, następnie »uciekali« na Warszawę i 19 września został wzięty do niewoli pod Skierniewicami. Po poszukiwaniach archiwalnych i poszukiwaniach w Centralnym Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu, z korespondencji otrzymanej z muzeum ustaliłem, że Dziadek faktycznie został wzięty do niewoli 19 września 1939 roku, ale w opisie z niemieckich dokumentów jest miejsce wzięcia do niewoli Warszawa. Dziadek otrzymał bardzo niski numer jeniecki 493 i wywieziony transportem (mam fotokopię książki transportowej z muzeum) do Stalagu VI A w Hemer. Te informacje maja potwierdzenie w dokumentach repatriacyjnych, gdy wracał z robót w Rzeszy w 1945 roku. Zadziwiło mnie, że zwolniony ze stalagu został 15 sierpnia 1940 roku, jednak Pani Iwona Biegun, Kierownik Archiwum opolskiego muzeum, wyjaśniła, że Niemcy masowo zmuszali jeńców w 1940 roku do zrzeczenia się jeniectwa, co pozwalało wysłać ich na roboty. I tak Dziadek został skierowany do Arbeitsamtu, czyli urzędu pracy w Kreis Iserlohn, trafił tam do Niemca, zatwardziałego nazisty zrzeszonego w HaKaTcie, gdzie w kieracie chodził z koniem i udeptywał gnój. Po roku został skierowany do innego Niemca, gdzie pracował jako robotnik rolny. W międzyczasie w 1942 został zwolniony na przepustkę i przyjechał do Poznania, gdzie pobrał się z Babcią. Gdy wrócił do Niemiec, zaczęły się kłopoty, ponieważ zakochała się w dziadku córka bauera, u którego pracował. Gdy zobaczyła obrączkę na palcu Dziadka, rzuciła się na niego z widłami. W związku z zaistniałą sytuacją został skierowany do trzeciego Niemca, który od początku mówił, że Hitler przegra. Ten wysłał dziadka na kurs prawa jazdy i Dziadek rozwoził węgiel. W sierpniu 1945 roku Dziadek stawił się do obozu wojskowego Lippstadt, a następnie na trzymiesięczną kwarantannę w Szczecinie. Stamtąd szczęśliwie powrócił na Gwiazdkę 1945 roku do domu i rodziny. Ciekawostką jest to, że podczas pobytu w obozie Hemer przyjeżdżał do obozu hauptmann Wendlandt, jakiś daleki kuzyn, i namawiał Dziadka do podpisania volkslisty. Dziadek z uporem, pomimo, że dobrze znał niemiecki, żądał tłumacza i odmówił podpisania tych haniebnych papierów. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Babcia został zabrana przez Gestapo i wysłana do kopania rowów czołgowych pod Koninem. Zwolniona po pewnym czasie z powodu wady serca".
Historia pochówku:
Źródła: Archiwum rodzinne / rodzinna tradycja / badania własne (Bogusław Dąbrowski, wnuk weterana).

Uwagi:
Ostatnie zmiany: 2016-03-28 21:46:33 przez totem4 | Jeżeli chcesz uzupełnić lub zmienić dane wciśnij -

Zdjęcia, dokumenty, pamiątki

Maksymilian Antoni Wendlandt jako kapral 86 pułku piechoty w 1935 r. (fot. ze zb. rodzinnych).Maksymilian Antoni Wendlandt odnotowany jako jeniec (w trzecim wierszu od dołu) na jednej z kart książki transportowej do stalagu VI a Hemer (dok. ze zb. Archiwum Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu).

Komentarze

Szanowni Państwo, jeśli ktokolwiek może pomóc w kwestii służby Mego dziadka w czasie Wojny Obronnej 1939 i bitwy nad Bzurą, będę zobowiązany.

dodany przez: totem4, 2016-03-24